Wszyscy kochamy przerysowanie…

 

Od pewnego czasu, co roku mamy 11 listopada zamieszanie związane z Marszem Niepodległości i kontrmarsz/blokadę/grupy atakujące, które ubarwiają to wydarzenie.  Na początku mieliśmy w Warszawie małe, kilkusetosobowe Marsze związane bezpośrednio z Młodzieżą Wszechpolską i ONR,  które w sumie nikogo nie obchodziły przez kilka lat. Rok 2010 był eskalacją konfliktu PO-PiS, rokiem katastrofy smoleńskiej, wyborów prezydenckich… i w tym właśnie roku nasza wspaniała, obiektywna i będąca wzorem bezstronności Gazeta Wyborcza napisała artykuł na temat „Porozumienia 11 listopada”, w którym środowiska lewicowe zobowiązują się do zablokowania marszu środowisk narodowych. Jak to bywa, skutek był odwrotny do zamierzonego. Marsz z marginalnego wydarzenia, gromadzącego kilkadziesiąt-kilkaset osób ze skrajnej prawicy stał się kilkunastotysięcznym marszem gromadzącym kibiców, prawicę, moherki, sympatyków JKM oraz „zwykłych ludzi” chcących uczcić Święto Niepodległości. Marsz przeszedł do legendy dzięki zamieszkom z „blokującymi” oraz znanym filmie na YouTube, przedstawiającym zatrzymanie znanego pedała (nie mylić z gejem, albo homoseksualistą – osoba wjeżdzająca do Sejmu na swojej orientacji oraz obnosząca się z nią w każdy możliwy sposób na to nie zasługuje) Roberta Biedronia. Dla tych co nie widzieli – wklejam filmik. Niestety słaba jakość.



Marsz w roku 2010 był przełomem, którego skutki ukazały się w pełni rok póżniej. Celem organizatorów było „11 tysięcy na 11 listopada”, co spowodowało dużą mobilizację na Facebooku oraz wśród środowisk kibicowskich. Był to także pierwszy Marsz Niepodległości, na który się udałem – głównie z ciekawości, oraz za namową kilku kolegów (Pozdrawiam Pawła, Jamę, Kbssa oraz solenizanta Marcina) , którzy na ten Marsz szli. Już przed wyjściem z domu usłyszałem o grupie niemieckich anarchistów z Antify, którzy wdali się w bójki na Nowym Świecie i uciekli do znanej z lewicowych poglądów „Krytyki Politycznej”. Dotarcie na sam Marsz możliwe było jedynie od strony Politechniki (dobrze, że większość osób jechała metrem), ponieważ na Marszałkowskiej stała…blokada pod nazwą „Kolorowa Niepodległa”, otoczona ze wszystkich stron przez Policję. Chaos dodatkowo potęgowała informacja o odwołaniu Marszu przez władze i policję. Na placu Konstytucji rozpoczęte zostały utarczki, co zostało zakończone przez zmasowane użycie gazu łzawiącego w kierunku Marszu. Po negocjacjach Marsz ruszył drogą „południową”, w kierunku Placu na Rozdrożu. Atmosfera była dość spokojna i rodzinna w trakcie przemarszu, widziałem mnóstwo ludzi z szalikami różnych drużyn (w normalny dzień to by się żle skończyło), oraz pary z wózkami dziecięcymi. Jedynie przy Ambasadzie Rosji i Kancelarii Premiera poleciały okrzyki związane z niejakim Putinem, meczem Legia-Spartak oraz o Donaldzie i Toli. Polski standardzik. Wszystko zostało zakończone przemówieniem pod pomnikiem Dmowskiego ( cóż, w nagłośnienie nie zainwestowali – dochodziły urywki, a byliśmy niezbyt daleko).  Na „deser” mieliśmy widok słupu ognia, który okazał się wozem transmisyjnym niezbyt lubianej stacji TVN.

Obraz medialny Marszu skupił się na wypuszczeniu gazu przez niebieskich na Marsz, oraz podpaleniu wozu… co dało pretekst do zmiany Ustawy dotyczącej zgromadzeń publicznych a także pan Komorowski wezwał wszystkich „Patriotów” do wzięcia udziału w Marszu Jedności. Bądźmy szczerzy – nie ma tu sensu, ani logiki. Prezydent Komorowski dla większości uczestników marszu lub blokady w poprzednim roku jest postacią nieakceptowalną jako lider uroczystości w tych dniach, i  ważniejsze – reprezentującą „Władzę”…co może jedynie spowodować większy chaos na ulicach. Możemy mieć 11 listopada Marsz Niepodległości, Marsz Jedności, Blokadę Marszu Niepodległości oraz możliwe, że inicjatywa facebookowa „Farsz Niepodległości” ewoluuje poza internet (były już podobne przypadki).

Pierdel, serdel, burdel. - Józef Piłsudski, jeden z autorów niepodległości Polski

Ja osobiście wybieram jedyne słuszne wyjście dla mnie – Marsz Niepodległości. Nie planuję wyśmiewać inicjatywy patriotycznej, oraz uczuć wielu Polaków (Farsz Niepodległości), atakować uczestników Marszu pod pozorami antyfaszyzmu, oraz protestu przeciw organizacjom narodowym które są zdecydowaną mniejszością od roku 2010 (Blokada Antify i innych organizacji). Nie jestem także zwolennikiem ograniczenia wolności zgromadzeń, ani upolityczniania święta należącego do wszystkich Polaków. Pominę już fakt niechęci do Platformy Obywatelskiej i Donalda T. (Marsz Jedności). Uważam 11 listopada za dzień ważny, który należy uszanować – jaki mamy kraj, taki mamy, ale gdybyśmy byli podzieleni między 3 zaborców, jak w latach 1795-1918 życie byłoby dużo, dużo trudniejsze. Zwłaszcza, że „moja” Warszawa należała do Rosji. ;)

 

Na koniec pozdrawiam Ninkę :*