Zacznijmy od małego święta…   Wszystkich wizyt: 666

Od zawsze człowiek chciał w coś wierzyć…duchy, szamani, bogowie, zwierzęta, bla bla bla. W sumie miłym odczuciem była świadomość, że ktoś „na górze”  czuwa nad Tobą, że czeka nas coś po życiu na Ziemi, że należy prezentować pewne wartości moralne – bo w przyszłości tylko odpowiedni ludzie będą mieli ciekawy los po śmierci. W krajach zachodniej Europy religia jest sprawą bardzo, bardzo prywatną – i szybciej się dowiesz czegoś na temat życia seksualnego danej osoby, niż wyznawanej przez nią religii. U nas…jest zupełnie odwrotnie. Co chwila dochodzi do kłótni (a czasem nawet przepychanek) na tle religijnym, a „świeckie państwo” jest pustym frazesem. Przykład mamy już  wpajany od najmłodszych lat… przykładowo – w moim liceum obchodzony jest jubileusz, i w związku z tym odbywają się uroczystości. Fajna inicjatywa, kilka „wspomnieniowych” dni co parę lat nikomu nie zaszkodzi, chociaż cały ich „pseudostaropolski” przebieg i ceremoniał zasługuje na osobną notkę – ale narazie mi się nie chce. Ale uwaga, uwaga! Jest jeszcze coś…w oficjalnym harmonogramie mamy:  ” godz. 9:00 – 9:45 – Msza św. w kościele św. XXXX w Warszawie, ul. XXXX ” . Szkoła państwowa i publiczna, w założeniu nie wspierająca żadnej z religii część obchodów (Msza w intencji szkoły) przenosi do jednego z Warszawskich kościołów katolickich. A czemu nie w meczecie? Albo w synagodze? Że nie wspomnę o czarnej mszy na cmentarzu… Pewnie powiecie „Ej Victorski, to nie jest obowiązkowe”. Tylko jaki jest sens w dawaniu przykładu młodzieży na takie zachowania? Dzisiaj modlitwa w intencji szkoły, jutro modlitwa o deszcz w Sejmie (dla tych co nie pamiętają – autorstwa posłów klubu Prawo i Sprawiedliwość).

Pójdżmy dalej…czym się elektryzowali ludzie w czasie podnoszenia podatku VAT przez naszego drogiego Donalda? Kłótnią o to, czy przed pałacem ma pozostać krzyż. Ja rozumiem, było to jakiś czas zabawne – ale pośmialiśmy się, i nadchodzi czas na tematy poważne. Tamtym razem nie nadszedł, i jednego dnia kłóciliśmy się o krzyż przed Pałacem, a drugiego dostaliśmy po kieszeniach dzięki podwyżce VATu. Rok póżniej powtórka z rozrywki. Znowu afera z krzyżem, znowu w centralnym organie państwowym. Tym razem posłowie klubu Paligłup…Palikota kłócą się o to, że krzyż na sali sejmowej jest nielegalny. Posłowie się kłócą, czerwienią, napinają jak zwykle. A w tym czasie pojawiła się ustawa dotycząca zmiany wieku emerytalnego – co oczywiście jest głupotą, bo każdy powinien zbierać dla siebie, i decydować kiedy ma wystarczającą ilość pieniędzy aby wyżyć do końca życia. Jeden zrobiłby to w wieku 50 lat, drugi 60, a trzeci 70. I wszystko byłoby świetnie, bez odgórnych ustaleń. Ale schodzę z tematu – w każdym razie…wychowanie w duchu religijnym jest WYKORZYSTYWANE przez polityków, kler do sterowania nastrojami ludu. Która demonstracja w Warszawie była najbardziej upolityczniona? Demonstracja w obronie prawa TV Trwam do emitowania darmowego (dla odbiorcy) sygnału cyfrowego. Kiedyś religia była wykorzystywana do wywoływania, i uzasadnienia wojen i okupacji (Krucjaty, Inkwizycja), obecnie jest wykorzystywana do dorabiania ideologii do zamachów, wywoływania kłótni w społeczeństwach, uzasadnienia niezgodnych z prawem/moralnością działań lub zwyczajnie aby się wzbogacić. Autorzy i pierwsi ideolodzy większości religii przewracają się w grobie.

Nie mam nic do tego, czy ktoś wierzy – idealną oceną jest cytat Wojciecha Adaszewskiego, znajdujący się pod tytułem mojego bloga. Masz religię – nie ciesz się. Nie masz – nie smuć się. Jak dla mnie, możecie wierzyć nawet w kota z serem na głowie tańczącego maracenę i śpiewającego Biebera.  Nieważne w co/kogo wierzysz, lecz nie można wplątywać się w wojny i kłótnie religijne…bo nikt na tym nie zyska. Co z tego, że w Sejmie czy na Krakowskim Przedmieściu będzie stał krzyż,  jeśli będziesz miał pusty portfel? Nic. A energii do rozmów i dyskusji użyć trzeba. Ale nie o religii, tylko o pieniądzach! :)