Och, ten pan zdecydowanie pozuje na samca alfa…

Wczoraj na czołówki gazet, główne strony portali internetowych i do programów telewizyjnych o różnej tematyce trafił pierwszy koncert w naszym kraju Justina Biebera. W tle przewijały się newsy, że ten wokalista uważa Łódź za miasto rosyjskie (Ale w Rosji jedynym Samcem Alfa może być mężczyzna pokazany na zdjęciu wyżej) oraz relacje szczęśliwych fanek (większość w wieku 3-18) z jego przyjazdu…

Dla większości ludzi jest to niezrozumiałe, ale Bieber jest poprostu kolejnym dowodem na fakt, że wymarzony mężczyzna dla większości kobiet się NIE ZMIENIŁ. Wystarczy spojrzeć na argumenty broniących go kob…dziewcząt. „On jest bogaty, on jest popularny, on osiągnął sukces, on ma miliony fanek…a Wy jesteście jedynie hejterami, którzy mu zazdroszczą.” Naprawdę, to nie jest nic nowego!

Od czasów pierwotnych samcem alfa był ktoś o dużych możliwościach, grubym portfelu i najbardziej potrzebnych w danym momencie atrybutach (Dawniej była to siła fizyczna, obecnie jest to siła psychiczna i popularność).Dlatego swoje groupies mają piłkarze, koszykarze, bokserzy, zapaśnicy, prezenterzy telewizyjni, wokaliści wykonujący muzykę rockową, folkową, pop, raperzy, politycy, dyktatorzy, biznesmeni…i tak dalej, i tak dalej. Kobiety – poprostu macie to w genach. Nie odkryję Ameryki, gdy napiszę że każda z Was szuka najlepszego partnera do spłodzenia i utrzymania potomka, na czym korzystają wybijający się osobnicy czyli – Samcowie Alfa. A całej reszcie pozostaje zgrywanie miłego misiaka, przyjaciela licząc na to, że kobieta która się przejedzie na takim facecie zechce znależć ukojenie w ich mniej atrakcyjnych ramionach. Może kiedyś napiszę o „miłych facetach”, w sumie to ciekawy temat. ;)

Wracając do naszego małego kanadyjczyka i jego fanek…z ich perspektywy Justin Bieber jest samcem alfa, i naprawdę trudno jest to podważyć. Jakie czasy, taki samiec alfa – co jako pierwsi zauważyli Scooter Braun i Usher (co śmieszniejsze, zorientował się w tym też inny Justin – czyli Timberlake, który chciał zdobyć więcej kasy i wypromować przy okazji swoje nazwisko, ale przegrał on „walkę o muzyczną opiekę”), tworząc z Biebera prawdziwą maszynkę do robienia pieniędzy i układania milionów fanek według swojego widzimisie. Skoro sobie wyliczyli, że potrzebny do tego jest „milusi” chłopak wyglądający jak dziewczyna i śpiewający głosem jak dziewczyna to znależli chłopaka wyglądającego i spiewającego jak dziewczyna.

Nazywał się on Justin Bieber.

Jest on zwykłym produktem popkultury wspomaganym przez PhotoShop i Voice Changer, który idealnie się wpasował w obecne potrzeby nastolatek na całym świecie. I to jest dopiero straszne – że KAŻDEGO człowieka, nawet takiego który na pierwszy rzut oka wygląda na kompletną ciapę można wypromować i zrobić idolem mas! Media to nie jest czwarta władza, tylko pierwsza. A opętanym „Belieberkom”  można życzyć tylko opamiętania (bo nie wierze, że więcej niż 1% polubiłoby głos Biebera bez pomocy medialnej) i liczyć na to, że kolejny wytwór popkultury otaczający nas ze wszystkich stron będzie dało się oglądać i słuchać. Bo dla mnie i dla większości osób, które przeszły już mutację (Faceci) lub dostały pierwszego okresu (Dziewczyny) jest to niemożliwe…