Francja już poznała się na imigrantach…

Wstęp: Pierwszy wpis o tolerancji – KLIKNIJ.

Każdy musi czasem zrobić sobie coś do jedzenia…i umilać sobie czas spędzony przy przygotowywaniu posiłków. Moja skromna osóbka zrobiła to, przeglądając gazetę rozdawaną przez studenciaków na ulicy o tytule „Metro”. W skrócie przybudówka „Gazety Wyborczej”, ale czasem zdarza się tam przeczytać fajny tekst, który nie jest nasiąknięty papką propagandową. Dobra, dobra… do rzeczy. W dzisiejszym wydaniu na czwartej stronie znajduje się tekst na temat uznania obrazy człowieka „białej” rasy oraz skazania emigranta z północy Afryki, który wykrzyczał „Ty biały brudasie. To miejsce dla Arabów. Zaraz rozwalę Ci łeb”, po czym zaatakował mężczyznę. Sąd nie popisał się, dając przyjezdnemu bardzo niski wyrok.
Rok więzienia w zawieszeniu. Really?

Doszliśmy do punktu granicznego w tolerancji dotyczącej przyjmowania ludzi z innych kręgów kulturowych i religijnych. W Polsce nie jest to tak widoczne ( mało jest szaleńców próbujących ułożyć sobie życie w naszym kraju), lecz na Zachodzie…zupełnie inna bajka. Ogromne zasiłki, rozwinięty socjal kosztem „tubylców”, dla nielicznych pracujących godne warunki rozwoju, pseudotolerancja oraz bajeczne pensje. Przynajmniej porównując z ich ojczystymi krajami. Co śmieszniejsze, nowi mieszkańcy Europy, uciekając z różnych powodów ze swoich macierzystych krajów – robią WSZYSTKO, aby upodobnić miejsce do którego przybyli w poszukiwaniu lepszego życia, do miejsca z którego uciekli nie widząc szans na poprawienie losu. Paranoja, paradoks, idiotyzm. Po okresie, w którym się „asymilowali” i zwiększali stopniowo swoją ilość nadchodzą ciężkie czasy dla cywilizacji zachodniej…doniesienia dotyczące mniejszości pochodzacej spoza niej? Proszę bardzo – bieda i zamieszki na przedmieściach Francji. Dwa tygodnie temu wszyscy czytaliśmy nagłówki: Morderstwo brytyjskiego żołnierza w Woolwich. Nieco wcześniej – zamachy podczas maratonu w USA. Przypadek? Watpie.

Brak nadziei u młodych ludzi na lepsze jutro, kryzys, odesłanie na margines społeczny i problem z podjęciem dobrej pracy skutkują radykalizacją nastrojów. Nie jest przypadkiem, że tuż po Wielkim Kryzysie do władzy doszło kilku przywódców autorytarnych i totalitarnych (w tym Hitler). Nawet dzisiaj widzimy w naszym kraju aktywizację radykalnie prawicowych (lewicowych też, ale w mniejszej liczbie) środowisk… Ale Polska jest prawie jednonarodowym krajem. We Francji czy Wielkiej Brytanii radykalizacja nastrojów przy niskim statusie społecznym emigrantów oznacza, że mnóstwo osób nagle interesuje się islamem – traktując w sposób specyficzny i wybiórczy zawarte tam treści.  Tak samo, jak robili to niektórzy katolicy w imię wiary podczas czasów podboju Ameryk i Inkwizycji (a niektórzy wciąż robią to w kwestii majątkowej) Do czego to prowadzi? Spójrz wyżej.

Nie mam nic przeciwko przyjezdnym – pod warunkiem, że nie przyjeżdzają do nas się byczyć, tylko UCZCIWIE pracować i odprowadzać (niestety) podatki. Szanuję szczerze każdego, kto spełnia ten wymóg – nie jest ważne, czy pracuje w kebabie, czy jako sprzątaczka, czy jako dyrektor. Ale nie będe nigdy szanował żebraków, zadymiarzy lub osoby zwyczajnie polujące na zasiłki. Bo jak mówił Pawlak w kultowym filmie „Sami Swoi”…

„Ludzie nie dzielą się na tych zza Buga i nie zza Buga, tylko na mądrych i głupich. Tylko żeby my na tych drugich nie wyszli”