Hm, czy jakiś bukmacher oferuje kurs na spalenie lub niespalenie Tęczy?

Dlaczego dylematu część druga? Bo w zamierzłych początkach mojego bloga, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się, że Polska drużyna zdobędzie w LE komplet punktów w fazie grupowej, a Victorski był bliżej początku niż końca nauki w LO, na tym blogu powstał wpis opisujący realia otaczające Marsz Niepodległości 2012. Generalnie rzecz biorąc, to na tym marszu stała się rzecz, która spowodowała że bardzo poważnie się zastanawiam nad moją obecnością w roku 2014 (bo to takie ważne, co nie? )

Zanim powiem o jakie wydarzenie chodzi, powinienem wspomnieć, że moje odczucia patriotyczne oraz dobre towarzystwo (No co Ty, z nami nie pójdziesz? Potem na wódkę lecimy! ) spowodowały, iż moja wspaniała osoba maszerowała 11 listopada 2011, 2012 i 2013. Widziałem różne rzeczy – włącznie z ogniskami sponsorowanymi przez Tęcze, wóz TVN24 oraz budkę strażniczą ambasady Federacji Rosyjskiej, jednak nigdy nie należałem do „ekipy sportowej” Marszu, więc żaden uszczerbek na zdrowiu mnie nie dopadł. Podobnie jak moich znajomych. Wiadomo, jeśli ktoś szuka takich, a nie innych wrażeń to je z pewnością znajdzie – lecz trudno powiedzieć, aby na MN było szczególnie niebezpiecznie. Co mnie zatem odstrasza od pójścia w tym roku? W 2011 Marsz był organizowany przez wiele środowisk, z których żadne nie było na tyle znaczące aby wywrzeć na Marszu „swój” wpływ, podobnie jak żadna partia nie dała rady (chociaż PiS [podłączając się] i PO [pokazując jako zadymiarzy] próbowały) na nim zyskać. Było patriotycznie, lecz nie „narodowo”. W 2012 zaś bezpośrednio po Marszu powstał Ruch Narodowy.

I to był niebezpieczny precedens, bo Marszu użyto po raz pierwszy świadomie do uzyskania korzyści w życiu politycznym. Efekt był taki, że frekwencja w 2013 była niższa niż w 2012, a Marsz Niepodległości powoli zaczął się przekształcać w wiec Ruchu Narodowego. A liczba „podchwytywanych” przezemnie haseł spadła z większości do około 1/3, bo nie będe udawał, że moje serce zgadza się z wykrzykiwanymi hasłami typu: „Obóz Narodowo-Radykalny” (lub Oni Nie-Ruchają), „Ruch Narodowy” ( A Ruch Palikota? ), „Polska dla Polaków” (Mhm, a Ziemia dla Ziemniaków? ) lub „Wielka Polska Katolicka” (Dobrze, że nie Katowicka ). Nie pasują mi również postulaty Ruchu Narodowego, zwłaszcza dotyczące ograniczania wolności zarówno w kwestiach obyczajowych, jak i gospodarczych – a co za tym idzie, mam duże opory przeciw nabijaniu ilości ludzi idących w Marszu, skoro ta partia chce ustawić wszystkich „pod linijkę”, i promować wzorzec „Heteroseksualnego, białego Polaka katolika”, któremu państwo zabiera wciąż 80% w celu budowania „Wielkiej Polski”. Silne państwo może powstać jedynie mając silną gospodarkę – a im więcej socjalizmu, tym gospodarka jest słabsza (a co to ma do tematu, Victorski? ). Hmmm… no dobra, opisywałem to już wielokrotnie, oszczędze off-topicu tym razem.

Aby nie było wątpliwości, nie planuję też maszerować ani w Marszu Bulu i Nadzieji ( znanym także jako Marsz Prezydencki), nawet nie wspominając o próbach lewackich blokad, które są tylko po to, aby wywołać spiny i zadymy. A jak już wspominałem, i po prawej stronie są kretyni z tego samego gatunku ( dla których chyba ideologia jest tylko pretekstem do robienia rozruchów ), to będzie można w telewizji oraz internetach obejrzeć przebieg walk, oraz demolowanie naszej pięknej stolicy. Z roku na rok jest w tej kwestii coraz ciekawiej, osobiście czekam z niecierpliwością na moment, gdy do gry wejdzie broń krakowska (maczety), oraz palna. Gdy kretyni się wystrzelają ( używający do zadym zarowno lewackiej, jak i narodowej ideologii), następne Marsze będą spokojne oraz na poziomie odpowiednim dla upamiętnienia dziesiątek pokoleń Polaków, którzy działali w celu utrzymania lub odzyskania niepodległości naszego kraju. I niech ktoś powie, że dostęp do broni palnej nie powinien być ułatwiony…

Reasumując – odpowiedź czy pójdę na Marsz brzmi… „Nie wiem”. Możliwe, że zostanę wyciągnięty przez znajomych aby napić się po nim odpowiednich trunków, a w trakcie Marszu pokrzyczeć w tematach, których się zgadzam z narodowcami, czyli ocenie partii rządzącej, byłego jej szefa, Tusk Vision Network (TVN) oraz pewnej gazety Wybiórczo przedstawiającej fakty. Chociaż KaNaPa, piwko i oglądanie zadym brzmi niezwykle kusząco…